Technologiczna dyskryminacja językowa

Ostatnie lata rozwoju technologii pokazują narastającą barierę językową w tej sferze. Prędkość pojawiających się pomysłów, nowych rozwiązań inteligentnych asystentów oraz postępujący wyścig wydajności urządzeń wymusza na producentach zawężanie nowych wdrożeń do kilku najważniejszych języków i regionów na świecie. W ten sposób nakręcany jest proceder wykluczania technologicznego tych części świata, które nie posługują się popularnymi językami.

Doskonałym przykładem takiej dyskryminacji jest pomijanie wsparcia dla języka polskiego we wszystkich dostępnych na rynku asystentach głosowych. Kolejne funkcjonalności można by wymieniać jeszcze przez następną godzinę. Niestety w kraju nad Wisłą brak wsparcia dla naszego języka jest bardzo widoczny i nie ogranicza się do jednej firmy czy branży. Wszystkie duże firmy technologiczne wprowadzają na nasz grunt funkcjonalności okrojone, z opóźnieniem lub nie wprowadzają ich w ogóle.

Najnowszym trendem technologicznym są inteligentne głośniki, które dzięki pokładowemu asystentowi potrafią wykonywać na nasze życzenie wiele ciekawych czynności. W zasadzie użytkowanie tych głośników, bez możliwości używania asystenta staje się zbędna. Doprowadza to do sytuacji, że żadne z obecnych na rynku tego typu urządzeń nie jest przystosowana do naszego regionu.

Pieniądze górą!

Jasnym wytłumaczeniem zdaje się oczywistość, że firmy kierują się zyskiem, stąd wprowadzanie nowoczesnych technologii na rynek, który nie generuje odpowiednich przychodów jest po prostu nieopłacalne. Ale czy takimi kategoriami powinna kierować się firma taka jak Google? W misji firmy z Mountain View wyryte dość starannie jest tworzenie technologii dostępnej dla każdego. Na tej zasadzie opiera się przecież idea systemu Android, który rozwijany jest i udostępniany za darmo właśnie po to, aby producenci mogli produkować tani sprzęt, dostępny nawet dla ubogich regionów świata. Czy tworzenie sprzętowych barier językowych nie stoi w sprzeczności z tymi ideami?

Nie tylko Google dyskryminuje dużą część świata. W gorszej sytuacji jest Apple, jednak ci stawiają sprawę jasno, nie deklarując górnolotnych idei nowoczesnej technologii dla każdego. Zdaje się, że tylko Microsoft stara się docierać bardzo szeroko ze swoimi rozwiązaniami, ale dla przeciętnego domowego użytkownika poza systemem Windows nie ma zbyt wiele do zaoferowania.

Czy do dyskryminacji językowej należy się przyzwyczaić?

Zdecydowanie nie! Nowoczesna technologia z reguły powinna sprawiać, że nasze życie staje się łatwiejsze. Czy można dać bardziej trafny przykład niż znoszenie barier językowych? Przecież naturalnym wydaje się użycie technologii do poprawy komunikacji społeczeństw na całym świecie oraz wyrównywaniu szans. Niestety na drodze znów stają nam pieniądze.

Zobacz także

Google Home mini test po polsku

Google Home Mini – test i wrażenia

Nuda na rynku smartfonów

Nuda na rynku smartfonów

Zamieniłem iPhone'a na Google Pixel 2 XL

Po 8 latach zrezygnowałem z iPhone’a

Spotify, Apple Music czy Tidal? Który serwis wybrać?